Kategorie: Wszystkie | Archiwum | Flickr | Podkarpacie | Poza Rzeszowem | Teksty | Video | Z sieci
RSS
czwartek, 04 lutego 2010
Studnia

studnia na Rynku

19:06, miasto.rzeszow
Link
czwartek, 28 stycznia 2010
Prawda jest ponura

23:43, miasto.rzeszow
Link
wtorek, 26 stycznia 2010
Światło z parku

15:24, miasto.rzeszow
Link
niedziela, 24 stycznia 2010
Relief z Poniatowskiego

00:12, miasto.rzeszow
Link
sobota, 23 stycznia 2010
Fara & background

Fara Panaorama

00:28, miasto.rzeszow
Link
piątek, 22 stycznia 2010
IX

Rynek zimą

18:41, miasto.rzeszow
Link
czwartek, 21 stycznia 2010
Zimowe Przejście Szajny

Szajna przejście

23:57, miasto.rzeszow
Link
wtorek, 19 stycznia 2010
Rzeszów nie dla pieszych

Fot. archiwum rzeszow.bloksa z 2008-go. Krzywe są kamienice i nie nasze ulice

Powiem Wam coś. Jeszcze przed nastaniem zimy, nim pierwszy śnieg zaszył powłoki tego wschodniego i ponurego miasta, czyniąc je bardziej znośnym w odbiorze wzrokowym, choć zdecydowanie mniej w odbiorze motorycznym, ruszyłem pieszką w trasę po środmieściu i obrzeżach. Trasa ta wiodła przez różne miejsca, których nie ma aż tak znowu wiele w tych rejonach, by się tu nad nimi szczegółowo rozwodzić. Dość powiedzieć, że przeszedłem tereny od Nowego Miasta po Baranówkę, chodząc w różnych dniach za różnymi sprawami i różnych rzeczy wyglądając. Wraże to miasto spychało mnie raz po raz na drogi dla pieszki nieprzystosowane, a pod koła pojazdów bardziej powykładane i dla ich dogodności raczej, niźli dla pieszego, przeznaczone. Nadziwić się nie mogłem, a nie od wczoraj tutaj pomieszkuję, iż nawet tak świeże i jeszcze nie ostygłe od nowości budowle, jak Galeria Nowy Wyświt, w zamysłach ich prowodyrów nie przewidziały łagodnego do nich dojścia piechotą, a wręcz starały się pieszym dojście owo uprzykrzyć. Tak tutaj, jak i wszędzie indziej w tym mieście drogi są dla pojazdów, szlaki dla kierowców, przestrzeń dla aut. Reszta niechaj odkłada na własne kółka, albo nie wychodzi w ogóle z domu. Nieszczęśliwi niechaj będą amatorzy miejskich wędrówek, niech zapłaczą matki z dziećmi i same dzieci w wózkach, które muszą od najmłodszych lat ustępować samochodom; niechaj zadumają się spacerowicze wszelkiej maści, religii i profesji na myśl o tym, jak można byłoby pięknie przez Rzeszów spacerować, gdyby Rzeszów myślał o pieszych i chciał się na nich otworzyć.

Człek łażąc po dość brzydkich i wiejących smętnicą parkach, przedzielonych szlakami samochodowymi i upchanymi po brzegi parkingami bez ścieżek dla ludzi, musi tu w końcu zadać sobie pytanie, czy aby bardziej nie jest więźniem zamkniętym w spacerniaku, niźli wolnym obywatelem na własnej ziemi, w swoim mieście; czy pozbawiono go jakichś praw do swobody i używania własnych kończyn, czy miasto to we władanie wziął jakiś wkurwiający Pan Samochodzik-Morderca, etc.

Pogrążony w zadumie przeszedłem całe miasto dookoła. Przedzierałem się przez parkingi i chodniki prowadzące donikąd. Przebiegałem przez trzypasmowe aleje unikając potrąceń na pozbawionych świateł przejściach dla pieszych. Wróciłem cały. Udało się.

Pod hasłem "Rzeszów" w Nonsensopedii jest taki fragment: "Miasto z wyglądu przypomina pierwszy poziom z gry Super Mario Bros". Zawsze mi się ten fragment podobał, ale dopiero teraz zrozumiełem jego głęboki sens.

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31