Kategorie: Wszystkie | Archiwum | Flickr | Podkarpacie | Poza Rzeszowem | Teksty | Video | Z sieci
RSS
czwartek, 18 lutego 2010
>

16:57, miasto.rzeszow
Link
Odzimianie

odzimianie

16:51, miasto.rzeszow
Link
Zima od podwórza

zimowe grafiti

16:17, miasto.rzeszow
Link
środa, 17 lutego 2010
Zima na zamku

ZAMEK LUBOMIRSKICH W RZESZOWIE

12:10, miasto.rzeszow
Link
wtorek, 16 lutego 2010
Śniegu więcej niż trochę

zima w Rzeszowie

10:37, miasto.rzeszow
Link
niedziela, 14 lutego 2010
Trochę śniegu z komórki

By Sony Ericsson k750i.

zima w Rzeszowie

zima w Rzeszowie

zima w Rzeszowie

noc

noc

00:14, miasto.rzeszow
Link
poniedziałek, 08 lutego 2010
Porządek może czasem być

szwajcaria Cugy

Zeszłego lata miałem okazję zbierać materiały do pewnej publikacji, która zapewne jeszcze długo nie ujrzy światła dziennego, niemniej wyprawa, która geolokalizowała się w kantonie Fryburg, dała mi trochę do myślenia ze względu na pewną analogie do mojego rodzinnego, bieszczadzkiego landu. Szwajcaria jest specyficznym krajem, o czym wszyscy doskonale wiedzą, ale uderzające jest przede wszystkim to, że porządek zaszczepiony jest tam w każdym najdrobniejszym szczególe. Począwszy od reguł prawnych, przez organizację społeczną, a skończywszy na najdrobniejszych detalach organizacji przestrzeni. Nie jestem szczególnym fanem takich rozwiązań, ani takiej mentalności (zresztą szwajcarska policja szybko daje do zrozumienia, jak cienka jest granica między porządkiem społecznym a wolnością osobistą), ale jest coś, co z chęcią przeszczepiłbym naszym podkarpackim i generalnie polskim tradycjom wprost i bez zastanowienia. Tym czymś jest oczywiście dbałość o przestrzeń. Zwykła szwajcarska wieś daje nam dobitnie do zrozumienia, że w tym kraju porządek i harmonia są kategoriami żywymi i wcielanymi codziennie w życie.

Szwajcarzy bardzo dbają o przestrzeń i traktują ją jako wspólną wartość, do której każdy wnosi coś od siebie, z której każdy czerpie i której jest coś winien. Jest w tym jakiś przewrotny element buddyjski i prawdę powiedziawszy odnajdywałem w tym trochę ZENu, choć dopiero potem, zastanawiając się nad fenomenem i przypominając sobie, co tam usłyszałem.

Jakże inaczej przestrzeń publiczną traktujemy my, Słowianie.

Materiałów fotograficznych mam bardzo dużo i chętnie opracuję kiedyś Fryburg w analogii do Rzeszowa, póki co tylko wspomiana wieś.

19:28, miasto.rzeszow , Poza Rzeszowem
Link
piątek, 05 lutego 2010
Rzeszów. Przebudzenie

W ostatnich czasach blogasek ten unikał podejmowania jakichkolwiek treści, głownie dlatego, że jego pan – ze względu na fascynacje innymi miejscami – mu na to nie pozwalał. Ostatnie czasy obfitowały jednak w szereg zmian, które nie powinny pozostać niezauważone. Jedną z nich jest – jak sądzę – pewna zmiana w sposobie postrzegania miasta przez jego mieszkańców. Czytając różne fora i komentarze do artykułów, wreszcie same artykuły (bardziej krytyczne niż kiedyś, mające więcej wspólnego z dziennikarstwem interwencyjnym niż z czystym relacjonowaniem wydarzeń), zaczynam dostrzegać pewną zmianę. Coś czego wcześniej raczej nie było. Ludziom w tym mieście przestaje się podobać to, że ktoś ewidentnie robi ich w balona. Jest coraz więcej racjonalnych i krytycznych głosów w różnych sprawach. To cieszy, bo miasto to potrzebuje krytycznego spojrzenia. Poprzedni stan rzeczy, kiedy większość była sennie zadowolona ze status quo, był - delikatnie mówiąc - mało progresywny.

Tymczasem czytam, że ktoś odważył się przeciwstawić taniej i kuriozalnej propagandzie sukcesu, związanej z hasłem „Rzeszów – stolica innowacji”, przerabiając je na „stolicę imitacji”. Gazeta podchwyciła temat i przepytała na tą okoliczność urzędasów i eksperta. Ba, jak na dotychczasowe senne teksty rzeszowskiego oddziału, mamy tutaj prawdziwą rewolucję, tak jakby nagle komuś się tam zechciało zająć miastem na serio, a nie tylko na niby (brawo Małgorzata Bujara). To cieszy.

Jest wreszcie list Michała, który inicjuje dyskusję o kategoryzacji kraju na Polskę A i B. Ciekawy głos, który odczytuję jako wyraz sprzeciwu wobec mentalnej kolonizacji, jakiej dokonuje centrum na peryferiach. Choć należałoby się z Michałem nie zgodzić, to jednak rozumiem jego argumenty i jego złość. Komentarze do listu pokazują, że wielu osobom temat leży mocno na serduchu.

Na koniec sprawa kolejki, którą od dłuższego czasu straceńczo lansuje prezydent tego miasta. Pomijam kwestię, że jest to czysty Monty Python w wydaniu lokalnym, bo ta sprawa zawsze taką była – jeśli jednak się wczytać w to, co piszą na ten temat ludzie w komentarzach do problemu, to człowiek momentalnie wraca do rzeczywistości i czuje się znów w przestrzeni kartezjańskiej. Głosy mieszkańców tego miasta są bowiem w ogromnej większości racjonalne, sami mieszkańcy (zgoda: internauci) patrzą na rzeczywistość trzeźwo, nie ulegają propagandzie, widać, że rozróżniają bełkot i senne mary od nagiej rzeczywistości. Czy ja śnię? Czy to Rzeszów się budzi do życia?

Po razi pierwszy czuję się dumny z mieszkańców tego miasta. Jeśli właśnie rodzi się na naszych oczach społeczeństwo obywatelskie, to znaczy, że niepoważni ludzie sprawujący rządy będą powoli odchodzić, będzie trudniej puszczać oko i prężyć muskuły, jednocześnie imitując (stolica imitacji, tak?) działania. Jeśli tylko lokalni dziennikarze nie odpuszczą lokalnej władzy, jeśli zaczną uprawiać krytyczne dziennikarstwo, jeśli ludzi nie przestanie obchodzić ich miejsce do życia, jeśli nadal będą powstawać stowarzyszenia stawiające sobie za cel wpływ na rozwój miasta, jeśli to nie sen...

... to znaczy, że Rzeszów naprawdę budzi się do życia.

22:48, miasto.rzeszow , Teksty
Link
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31