|
sobota, 12 lutego 2011
Ciąg dalszy jest mobilny
Jakaś ciągłość jest, choć z telefonu i innych miejsc. Choć "Czerwony kaputurek" jest nasz, rzeszowski.
sobota, 23 października 2010
Chyba zamykamy?
Od marca jestem pochłonięty innym miejscem, innym miastem, inną przestrzenią. Choć moje fotoblogowanie zawsze było okazjonalne to jednak zachowywało jakąś tam regularność oraz oparte było na jakiejś obserwacji spraw związanych z Rzeszowem, nawet jeśli miasto to obserwowane było przeze mnie tylko weekendowo po przyjeździe z Krakowa. Wszystko to skończyło się w momencie przeprowadzki do Warszawy, gdzie codzienne życie jest na tyle pochłaniające (także w sensie energii), że uwagi z trudem starcza na inne rzeczy, tym bardziej inne miasta. Przyjeżdżam coraz rzadziej. Patrzę na Rzeszów, cieszę się nim, jego coraz lepszym uporządkowaniem w architekturze zieleni, czystością, spokojem. Mam nadzieję, że Rzeszów kiedyś będzie równie dobrze zaprojektowany pod względem tkanki miejskiej, że architektura będzie wyznacznikiem poziomu tego miasta. Ale nie łudzę się za bardzo. Nie będzie już więcej zdjęć, a nawet jeśli kiedyś będą to rzadko i nieregularnie. Bardzo dziękuję wszystkim za odwiedziny, za maile i komentarze. Były chwile, że się sprzeczaliśmy, nawet bardzo ostro, ale zawsze były to spory "o coś". Dopóki spieraliśmy się zajadle o coś, znaczyło to, że nam na tym bardzo zależało. Mam nadzieję, że Państwo nie odpuścicie: miastu, urzędnikom, sobie. Pozdrawiam
czwartek, 15 lipca 2010
sobota, 10 lipca 2010
Podkarpackie drogi są jak nekrologi
Jest nowy asfalt, jedziesz cały czas w górę jak po torze F1, wpadasz w las i droga zaczyna wić się nieznacznie, mijasz kapliczkę z Świętą Panienką i zostawiasz las za sobą. Teraz droga idzie w dół, przestrzeń się poszerza, jest znów jasno, po prawej w ziemię wcina się wąwóz, droga spada coraz ostrzej w szczeliny piekła, z lewej szumią pola, w lusterku widzisz uciekające życie. Bierzesz parę zakrętów (na jednym z nich mój kuzyn wypadł Ibizą w 1999 wioząc pizzę swojej niecierpliwej dziewczynie), tam z polnej drogi deszcz nanosi zawsze kamienie - trzeba uważać, mijasz okoliczny cmentarz, na horyzoncie pojawia się stary betonowy most. Zazwyczaj wpadasz na niego z hukiem, by wlecieć na prostą i wygodną drogę na nizinie po drugiej stronie rzeki. Tym razem jednak ładujesz nogą po heblach. Ziemia zawsze była tu ciężka, tym razem usunęła się z mostem do samych przedsionków piekła. Podkarpackie drogi są jak nekrologi. [uprzednio zamieszczone na fejsbuku - w odpowiedzi koledze z Wwy, dlaczego są jak nekrologi] |
Zakładki:
Inne projekty
Podkarpacie - blogi
Rzeszów - blogi
Rzeszów - info
Ważne
![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||