Blog > Komentarze do wpisu
Podkarpackie drogi są jak nekrologi

podkarpackie drogi

Jest nowy asfalt, jedziesz cały czas w górę jak po torze F1, wpadasz w las i droga zaczyna wić się nieznacznie, mijasz kapliczkę z Świętą Panienką i zostawiasz las za sobą. Teraz droga idzie w dół, przestrzeń się poszerza, jest znów jasno, po prawej w ziemię wcina się wąwóz, droga spada coraz ostrzej w szczeliny piekła, z lewej szumią pola, w lusterku widzisz uciekające życie. Bierzesz parę zakrętów (na jednym z nich mój kuzyn wypadł Ibizą w 1999 wioząc pizzę swojej niecierpliwej dziewczynie), tam z polnej drogi deszcz nanosi zawsze kamienie - trzeba uważać, mijasz okoliczny cmentarz, na horyzoncie pojawia się stary betonowy most. Zazwyczaj wpadasz na niego z hukiem, by wlecieć na prostą i wygodną drogę na nizinie po drugiej stronie rzeki. Tym razem jednak ładujesz nogą po heblach. Ziemia zawsze była tu ciężka, tym razem usunęła się z mostem do samych przedsionków piekła. Podkarpackie drogi są jak nekrologi.

[uprzednio zamieszczone na fejsbuku - w odpowiedzi koledze z Wwy, dlaczego są jak nekrologi]

sobota, 10 lipca 2010, miasto.rzeszow

Polecane wpisy